Nie jestem od jednej rzeczy. Jestem od tego, żeby firma działała sprawniej.
Łączę rzeczy, które w firmach często są rozdzielone pomiędzy kilka osób: stronę internetową, sprzedaż online, komunikację, materiały, systemy, organizację pracy i automatyzacje. Nie chodzi o to, żebym robiła wszystko. Chodzi o to, żebyś nie musiał za każdym razem szukać osobnej osoby do kolejnego elementu tego samego procesu.
Bo w prawdziwej firmie te rzeczy nie działają osobno.
Strona internetowa łączy się ze sprzedażą. Sprzedaż z produktami, zamówieniami i systemem. Komunikacja z materiałami, ofertą i tym, co klient widzi na każdym etapie. Im dłużej pracuje się przy realnych procesach firm, tym trudniej patrzeć na każdy z tych obszarów jak na osobną usługę.
Nie pytam tylko: „co mam zrobić?”. Pytam też: „co wydarzy się później?”.
Strona i sprzedaż
Strona nie kończy się na ładnym wyglądzie. Klient ma znaleźć informację, wykonać konkretną akcję, zapytać, kupić albo przejść dalej. Dlatego WWW naturalnie łączy się ze sprzedażą i obsługą klienta.
Sprzedaż i system
Zamówienie nie znika po kliknięciu przycisku „kup”. Dalej są produkty, statusy, dokumenty, płatności i system firmy. Dlatego interesuje mnie cały proces, a nie tylko sklep.
Marka i codzienna komunikacja
Logo, strona, posty, oferta PDF, wizytówka Google i wiadomość do klienta mogą wyglądać inaczej, ale powinny mówić głosem tej samej firmy. Spójność powstaje z wielu małych elementów.
Obsługa i usprawnienia
Kiedy poznaję codzienną pracę firmy, szybko widać, które zadania są wykonywane kilka razy, gdzie giną informacje i co niepotrzebnie wymaga pilnowania. Stąd naturalnie pojawiają się integracje i automatyzacje.
Ten szeroki zakres nie oznacza, że każda współpraca musi obejmować wszystko. Czasem zaczynamy od jednej strony, kilku postów albo uporządkowania sprzedaży. Ważne, że jeśli później pojawia się kolejny element procesu, nie trzeba za każdym razem zaczynać od zera.
Porozmawiajmy →Najpierw chcę zrozumieć firmę. Dopiero później proponuję rozwiązanie.
Nie zaczynam od listy narzędzi, gotowego pakietu ani rozwiązania, które trzeba dopasować do każdej firmy. Najpierw sprawdzam, co naprawdę trzeba zrobić i dlaczego.
Najpierw rozumiem
Chcę wiedzieć, jak firma działa, co już ma, z czego korzysta, gdzie pojawia się problem i jaki efekt naprawdę ma zostać osiągnięty. Bez tego nawet dobre rozwiązanie może rozwiązywać nie ten problem.
Mówię normalnym językiem
Nie oczekuję, że klient będzie znał WordPressa, integracje, marketplace, API czy konfigurację systemu. To ja mam przełożyć techniczne możliwości na coś, co ma sens w codziennej pracy firmy.
Szukam rozwiązania, nie gadżetu
Nowe narzędzie, automatyzacja czy AI nie są wartością samą w sobie. Czasem najlepszym rozwiązaniem jest integracja, czasem uporządkowanie tego, co już istnieje, a czasem po prostu prostszy sposób pracy. Technologia ma pomagać, a nie robić wrażenie.
Doprowadzam temat do końca
Nie chodzi tylko o przygotowanie pliku, ustawienie strony albo wykonanie pojedynczego zadania. Ważne jest też sprawdzenie, czy rozwiązanie działa tak, jak miało działać. Wolę zamknięty temat niż kolejną rzecz pozostawioną „prawie gotową”.
Mniej znaczy więcej
Szeroki zakres możliwości nie oznacza, że trzeba wykorzystać wszystkie. Jeśli trzy elementy wystarczą, nie proponuję sześciu. Jeśli obecne narzędzie można wykorzystać lepiej, nie dokładam kolejnego. Dobre rozwiązanie nie jest tym, które ma najwięcej. Jest tym, które wystarcza i działa.
Nie musisz przychodzić z gotowym rozwiązaniem. Możesz przyjść z problemem, bałaganem albo po prostu zdaniem: „tego już nie chcę robić w ten sposób”.
Porozmawiajmy →Możemy zacząć od jednej rzeczy. Tej, która dziś najbardziej przeszkadza.
Strona, sprzedaż, komunikacja, porządek w materiałach, system, powtarzalne zadanie albo temat, który od dawna czeka na dokończenie. Nie potrzebujesz gotowego planu współpracy. Wystarczy konkretny punkt, od którego warto zacząć.
Opowiedz mi, co dziś zabiera czas, nie działa tak, jak powinno, albo po prostu wymaga wreszcie uporządkowania.
Porozmawiajmy →