Nie każda firma potrzebuje więcej narzędzi. Czasem potrzebuje mniej chaosu.

Więcej aplikacji, integracji i systemów nie zawsze oznacza sprawniejszą firmę. Czasem największą zmianę przynosi uporządkowanie tego, co już działa.

mniej znaczy więcej
Nie każda firma potrzebuje więcej narzędzi. Czasem potrzebuje mniej chaosu.

Kiedy w firmie coś zaczyna działać zbyt wolno, pierwszym odruchem często jest szukanie nowego rozwiązania.

Nowego programu. Nowej aplikacji. Nowej integracji. Systemu, który ma uporządkować to, czego poprzednie narzędzia już nie ogarniają.

I czasem rzeczywiście jest to właściwa odpowiedź.

Ale bardzo często problem nie polega na tym, że narzędzi jest za mało. Problem polega na tym, że jest ich za dużo, działają osobno albo nikt już do końca nie pamięta, dlaczego właściwie zostały wdrożone.

Punkt wyjścia

Najpierw sprawdzam, gdzie naprawdę powstaje problem. Dopiero później szukam narzędzia.

Technologia miała pomagać. Kiedy zaczęła przeszkadzać?

Mała firma potrafi korzystać jednocześnie z poczty, komunikatora, arkusza, programu do faktur, sklepu internetowego, marketplace, systemu sprzedażowego, dysku w chmurze i kilku dodatkowych aplikacji.

Każde z tych narzędzi osobno może być dobre. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta sama informacja musi zostać wpisana w kilku miejscach.

Zamówienie przychodzi jednym kanałem. Dane klienta są w drugim. Status trzeba sprawdzić w trzecim. Faktura powstaje w kolejnym systemie, a wiadomość do klienta ktoś nadal wysyła ręcznie.

Firma ma wtedy dużo technologii, ale nadal wykonuje mnóstwo pracy ręcznie.

Pytanie

Czy naprawdę potrzebujemy kolejnego narzędzia, czy najpierw trzeba uporządkować sposób pracy?

Najpierw proces. Dopiero później system.

Zanim szukam rozwiązania technicznego, wolę zobaczyć, jak dana czynność wygląda dzisiaj.

  • Skąd pojawia się informacja?
  • Kto ją odbiera?
  • Co dzieje się później?
  • Gdzie trzeba coś przepisać?
  • Na którym etapie pojawiają się pomyłki albo przestoje?

Dopiero wtedy można zobaczyć, gdzie rzeczywiście jest problem.

Czasem rozwiązaniem będzie automatyzacja. Czasem integracja dwóch istniejących systemów. Czasem lepsze wykorzystanie programu, który firma już posiada.

A czasem wystarczy po prostu usunąć jeden niepotrzebny etap.

Jedno zamówienie. Pięć czynności.

Wyobraźmy sobie prostą sytuację.

Typowy proces
e-mail klienta przepisanie danych system faktura wiadomość

Każda z tych czynności ma sens. Nie oznacza to jednak, że każda musi być wykonywana osobno i ręcznie.

Jeśli dane można przekazać pomiędzy istniejącymi narzędziami, skracamy proces. Jeśli klient może sam złożyć poprawne zamówienie, eliminujemy jeden etap.

Jeśli dwa używane już systemy można połączyć, nie potrzebujemy trzeciego.

Dobra automatyzacja

Nie polega na automatyzowaniu wszystkiego. Polega na usunięciu czynności, których człowiek nie musi wykonywać.

Więcej funkcji nie oznacza lepszego rozwiązania.

To samo dotyczy stron internetowych, sklepów i systemów.

Można dodać dziesiątki funkcji. Tylko po co?

Jeżeli klient potrzebuje znaleźć produkt, sprawdzić informacje i złożyć zamówienie, system powinien przede wszystkim pozwolić mu zrobić właśnie to.

Każda dodatkowa funkcja oznacza również:

  • więcej konfiguracji,
  • więcej rzeczy do pilnowania,
  • większą możliwość błędu,
  • często również dodatkowy koszt.

Dlatego „więcej” nie jest automatycznie synonimem „lepiej”.

Kiedy nowe narzędzie rzeczywiście ma sens?

Nowe rozwiązanie warto rozważyć, gdy obecny sposób pracy zaczyna tworzyć realne ograniczenia.

  • te same dane są regularnie przepisywane,
  • powtarzalne czynności zajmują dużo czasu,
  • informacje są rozproszone w wielu miejscach,
  • trzeba stale przełączać się między systemami,
  • błędy wynikają z ręcznego przenoszenia danych,
  • obecne narzędzie nie obsługuje potrzebnego procesu.

Wtedy technologia może zrobić ogromną różnicę. Ale nadal zaczynam od problemu — nie od listy dostępnych aplikacji.

A kiedy lepiej niczego nie dokładać?

Jeżeli proces jest prosty i działa, jego przebudowa tylko dlatego, że pojawiło się nowe modne narzędzie, może przynieść więcej pracy niż korzyści.

Nie każda firma potrzebuje własnego systemu. Nie każda potrzebuje automatyzacji. Nie każda musi prowadzić sprzedaż w pięciu kanałach.

Czasem najlepszym rozwiązaniem jest wykorzystanie tego, co już działa — tylko trochę lepiej.

Mniej znaczy więcej.

Szeroki wybór technologii jest zaletą dopiero wtedy, gdy potrafimy również powiedzieć:

Czasem najważniejsza decyzja

Tego nie potrzebujemy.

Dobre rozwiązanie nie jest tym, które ma najwięcej funkcji, integracji i efektownych możliwości.

Jest tym, które rozwiązuje właściwy problem i nie tworzy trzech nowych.

Lepsze pytanie

Co możemy przestać robić ręcznie albo niepotrzebnie?

I właśnie tam bardzo często zaczyna się prawdziwe usprawnienie firmy.

Na koniec

Technologia ma upraszczać pracę.

Nie chodzi o to, żeby firma korzystała z jak największej liczby systemów i aplikacji.

Chodzi o to, żeby właściwe narzędzia wykonywały właściwe zadania, a człowiek nie musiał bez potrzeby wykonywać pracy za technologię.

Smart Asysta

Masz w firmie coś, co „jakoś działa”, ale zabiera za dużo czasu?

Nie musisz wiedzieć, jakiego rozwiązania potrzebujesz. Pokaż mi proces. Sprawdzę, gdzie można go uprościć.

Porozmawiajmy

Kategoria: Firma od zaplecza

minimum potrzebne • maksimum użyteczności